W UŚPIENIU / DORMANCY 2018

 

 

W UŚPIENIU / DORMANCY

wystawa malarstwa

W projekcie uczestniczą:
Katarzyna Dyjewska
Matt Ługowski
Tomasz Trzupek

Wystawa w dniach 4–30 maja 2018
Wernisaż 10 maja (czwartek) o godz. 18.00












KATARZYNA DYJEWSKA

olej na płótnie

Wielki Młyn, 2016
Bez tytułu, 2013
Zakręt, 2014
Bez tytułu, 2013
20, 2016

 

MATT ŁUGOWSKI
olej na płótnie

Pobocze, 2017
Stój!, 2018
Idziemy!, 2018
Środek II, 2018

.

Krąg, 2017
Świątynia II, 2017
Dom, 2016
Ekran, 2016
Środek, 2016
Tył, 2016

 

TOMASZ TRZUPEK
akryl na płótnie

Konfesjonał, 2017
Kryształowy dom, 2017
Dom zły, 2016
Dom w niebo, 2016
Dom bez nazwy, 2016

 

W UŚPIENIU/DORMANCY
W uśpieniu czyli w chwili zatrzymania. Chwila zatrzymania, to ten moment "pomiędzy" tym co się wydarzyło, a tym co ma się wydarzyć, kiedy słyszy się własny oddech. To moment, kiedy zatrzymuje się czas, a cisza jest namacalna. Przywołuje Nam sceny z filmów, wytrąca nas z codziennego wiru. Na wystawie „W uśpieniu/Dormancy” zobaczymy prace Katarzyny Dyjewskiej, Mateusza „Matta” Ługowskiego oraz Tomasza Trzupka. Twórczość każdego z tych artystów, ma w sobie ten moment chwilowego „uśpienia”. U Kasi Dyjewskiej to uśpione kamienice i miejsca, u Mateusza „Matta” Ługowskiego to senne stacje benzynowe i puste autostrady, u Tomasza Trzupka to jak najprostsze w formie budynki, pozbawione kontekstu: bez określonej funkcji i struktury.
Wchodzimy razem z artystami w moment „uśpienia”, stajemy na pustym podwórku, gdzie toczy się piłka, spoglądamy w okna kamienic, w których pali się światło, stajemy samochodem na pustej stacji benzynowej, pogrążamy się we własnych myślach oglądając wyrwany z kontekstu, najprostszy w formie dom.
Twórczość artystów prezentowanych na wystawie, najbliższa jest idei eskapizmu. Postawy cechującej człowieka żyjącego w świecie ponowoczesnym, który zmagając się z nową rzeczywistością, szuka wolności oraz drogi ucieczki od problemów, jakie przynosi cywilizacja i życie społeczne.
Ucieczka od rzeczywistości, ale wciąż w rzeczywistości osadzona. To tylko moment, ulotne wrażenie, coś co można tylko poczuć, a nie da się opisać słowami.

We wszystkich obrazach czujemy pustkę, ale taką która koi, która pozwala zerwać z lękami dnia codziennego, z rutyną, nudą i przewidywalnością.
Ta ucieczka jest jedyną możliwością na oddech i na odpoczynek wszystkich zmysłów.
Pomimo różnić artyści stosują podobne zabiegi, aby uzyskać wrażenie „uśpienia” i „pustki” . To przede wszystkim uproszczona gama barwna, syntetyzacja formy, symetria, zawężenie środków wyrazu.
Budynki z prac Kasi Dyjewskiej, to przede wszystkim kamienice z jej rodzinnych stron – warszawskich Szmulek. Jeśli na jej obrazach pojawia się człowiek, to jest sam. Sam wobec tego, co jest w około niego. Ta samotność w mieście, tak charakterystyczna dla dzisiejszych czasów. Stare budynki, to zderzenie przeszłości z teraźniejszością i przyszłością. Obrazy Katarzyny Dyjewskiej mają nie tylko kontekst metaforyczny. Synteza, geometryzacja, uproszczenie środków wyrazu, architektoniczna precyzja to cechy charakterystyczne malarstwa tej artystki. Jak twierdzi artystka: „Czasochłonność wybranej techniki, symetria i harmonia kompozycji oraz rezygnacja z ekspresyjnego gestu stają w metaforycznej kontrze do płynności, chaosu, zmienności naszego otoczenia.”
Matt Ługowski chce oderwać nas od codziennych trosk, ucieka. Jeśli najszybciej to tylko samochodem, jak najdalej w nieznane i koniecznie w nocy. Wszystkie prace nacechowane wrażeniem nierealności, ulotnych wspomnień, czy przebłysków pamięci. To mistrz „budowania klimatu”. Jak twierdzi, klimat niepokoju próbuje oddać dzięki ciągłemu zderzaniu natury z cywilizacją, ukazując jednocześnie ich dychotomię w otaczającej rzeczywistości . Atmosfera ulotności zdarzenia, tajemnicy, gdzie czas i miejsce to pojęcia względne.
Tomasz Trzupek pokazuje Nam budynki. Są one zupełnie inne niż te, które widzimy na co dzień. Niektóre z nich „lewitują” w przestrzeni. Nie mają funkcji, struktury, nie wiemy gdzie się znajdują. Podziwiamy formę. Prostą, geometryczną. Artysta rezygnuje z rzutów, przekrojów czy skali. Przedstawia pierwsze wrażenie formy domu. Jest to zapowiedź formy widzianej w wyobraźni. Czasem warto poddać się idei eskapizmu i wejść w stan chwilowego „uśpienia” wraz z przedstawianymi na wystawie artystami.
Samanta Belling, kurator wystawy


Tomasz Trzupek o swoich obrazach
Na swoich obrazach przedstawiam budynki bez określonej funkcji, struktury, kompozycji okien czy relacji do kontekstu. Zrezygnowałem z perspektyw, aksonometrii, rzutów, przekrojów, skali czy określenia detalu. Brak tu wszystkich tych atrybutów, które wydają się być niezbędne do prezentacji architektury. Punktem wyjścia jest wrażenie domu. Powstaje ono na wskutek kontaktu z obiektem realnym lub jest zapowiedzią formy powstającej w wyobraźni.

Matt Ługowski o swojej twórczości
W swoich obrazach poruszam temat eskapizmu – postawy cechującej człowieka żyjącego w świecie ponowoczesnym, który zmagając się z nową rzeczywistością, szuka wolności oraz drogi ucieczki od problemów, jakie przynosi cywilizacja i życie społeczne. Analizując dwuznaczność wolności nawiązuję do „pierwotnej więzi”, która sprzęga człowieka ze światem zewnętrznym, dając mu poczucie przynależności i zakorzenienia w nim.
Ucieczka od rzeczywistości, równoznaczna z zerwaniem tej pierwotnej więzi łączy się jednak z poczuciem niemocy i niepokoju, których ukazanie jest dla mnie głównym celem przy budowaniu klimatu przedstawień obrazowych.
Klimat niepokoju próbuję oddać dzięki ciągłemu zderzaniu natury z cywilizacją, ukazując jednocześnie ich dychotomię w otaczającej rzeczywistości.
W swoich obrazach staram się wyraźnie zaznaczać granice natury i cywilizacji – i często ta druga ukazywana jest jako element kontrastowy wnikający w świat natury. Narzędziem ucieczki staje się samochód, a jego szyba oknem, przez które ogląda się i doświadcza przestrzeni z dystansu. Auto stanowi barierę od rzeczywistości, jest pozornym schronieniem. W obrazach staram się stworzyć atmosferę tajemnicy miejsca, czasu i okoliczności, w których się znajdujemy – my i samochód

 

Katarzyna Dyjewska
To malarska diagnoza kondycji współczesnej jednostki.
Mijane w codziennej rutynie puste miejskie przestrzenie pozbawione znaczeń, zsyntetyzowane i zmonumentalizowane na płótnie, zapełniają się poczuciem niemocy i samotności, gubiącą się istotą relacji międzyludzkich, chwilowością naszych działań. Czasochłonność wybranej techniki, symetria i harmonia kompozycji oraz rezygnacja z ekspresyjnego gestu stają w metaforycznej kontrze do płynności, chaosu, zmienności naszego otoczenia. Próba stworzenia złudzeń optycznych, poprzez zderzenie płaszczyzn intensywnego koloru ze strukturą drobnych elementów, staje się wyrazem omamienia, transu, natręctwa, inercji współczesnego człowieka żyjącego „bez miejsca”.